“Ser nie musi być trudny. Ma pasować do człowieka, stołu i chwili.”
Skąd przyjeżdżają sery?
Współpracujemy z sześcioma małymi mleczarniami z Dolnego Śląska i Opolszczyzny. Znam ludzi, którzy robią każdą partię. Dzięki temu wiem, kiedy zmieniła się pasza, jak długo ser dojrzewał i który krąg jest dziś najlepszy do krojenia.
Czy klienci boją się mocnych smaków?
Bardziej boją się nazw niż smaku. Daję spróbować mały kawałek i opowiadam zwyczajnie: ten jest orzechowy, ten kwaśniejszy. Decyzja staje się prosta. Nie trzeba zdawać egzaminu z sera.
Co zawsze ma pan w domu?
Dobry twaróg, kawałek sera twardego do tarcia i jeden mały ser dojrzewający. Do tego chleb z hali, miód i sezonowy owoc. Z takiego zestawu da się zrobić śniadanie, kolację i coś dla niespodziewanych gości.


